2. GŁÓWNE WYNIKI I WNIOSKI
Polskie społeczeństwo ma się lepiej niż państwo. Polacy postawili
na edukację, nowoczesne technologie komunikacyjne i zdrowie. Coraz więcej
inwestują w te dziedziny. Gonią cywilizacyjnie na własną rękę zamożne
społeczeństwa zachodnie. Uczą się racjonalnych zachowań ekonomicznych.
Mniej narzekają i są coraz bardziej zadowoleni z różnych sfer życia; wyjątkiem
są pogarszające się oceny sytuacji kraju i jego perspektyw. Coraz słabszy
widzą związek między działaniami władz a stanem własnych spraw. To tak,
jakbyśmy żyli coraz bardziej obok i wbrew państwu, często ze szkodą dla
dobra publicznego. Hamuje to proces rozwoju społeczeństwa obywatelskiego.
Szansę radykalnej poprawy poziomu życia upatrujemy w wejściu do UE. Spodziewamy
się 50-procentowego wzrostu dochodów osobistych już w pierwszym roku członkostwa.
Miejmy nadzieję, że ta utopia nie obróci się w przyszłości jeszcze bardziej
przeciwko podstawowym strukturom państwa i ogólnie ładowi społecznemu.
***
- Wyraźnie najniższymi obecnie dochodami dysponują gospodarstwa domowe utrzymujących się z niezarobkowych źródeł, rolników oraz małżeństw wielodzietnych. Dochody gospodarstw domowych są tym mniejsze, im mniejsza jest miejscowość ich zamieszkania. Wysokość dochodów, jakimi dysponują gospodarstwa domowe, jest zasadniczym czynnikiem determinującym możliwości zaspokojenia ich potrzeb we wszystkich analizowanych w badaniu obszarach poziomu życia. Tym samym najczęściej właśnie gospodarstwa z wymienionych grup o niskich dochodach mają trudności w zaspokajaniu swoich różnorodnych potrzeb.
- Najczęściej gospodarstwa domowe deklarowały, że przy aktualnym dochodzie wiązały koniec z końcem z pewną trudnością (co trzecie gospodarstwo). Jeśli chodzi o sposoby gospodarowania, najwięcej twierdziło, że żyją oszczędnie i dzięki temu starcza im na wszystko (więcej niż co trzecie gospodarstwo) oraz że żyją bardzo oszczędnie, aby odłożyć na poważniejsze zakupy (co piąte).
- Nieco ponad 40% gospodarstw deklaruje, że ich stałe dochody nie pozwalają na zaspokojenie bieżących potrzeb; oznacza to duży spadek w stosunku do drugiej połowy lat 90-tych, kiedy to deklaracje takie składało 2/3 gospodarstw. Z uwagi na nieproporcjonalnie mniejszy w tym czasie wzrost realnych dochodów, wynik ten świadczy o uczeniu się przez Polaków coraz lepszego gospodarowania posiadanymi zasobami finansowymi. Konkretnie oznacza to przede wszystkim ograniczanie potrzeb, rezygnowanie z pożyczek i kredytów, generalnie - liczenie pieniędzy i liczenie na siebie.
- Gospodarstwa domowe oceniały, że nie było ich w ostatnim roku stać finansowo na zaspokojenie potrzeb żywnościowych najczęściej w zakresie używek (40%), a następnie ryb i przetworów rybnych, wyrobów cukierniczych (częściej niż co trzecie gospodarstwo) oraz przetworów mięsnych i drobiowych (co czwarte).
- Połowa gospodarstw uważała, że zaspokojenie ich potrzeb żywnościowych w porównaniu do sytuacji sprzed 3 lat nie zmieniło się, a ponad 40% odczuło pogorszenie.
- Dobrami najbardziej pożądanymi przez gospodarstwa domowe, spośród tych, których nie mają i na które nie stać je finansowo, są przede wszystkim - domek letniskowy, zmywarka do naczyń oraz komputer (w ponad co trzecim gospodarstwie).
- Osiem na dziesięć gospodarstw twierdzi, że nie posiada żadnych oszczędności. Co więcej, jeżeli już gospodarstwo ma oszczędności, to stanowią one zazwyczaj równowartość ledwie trzymiesięcznych dochodów. Zadłużenie deklaruje około 40% badanych gospodarstw, jednakże najczęściej jest ono niezbyt duże.
- Oceniając zmianę swojej zasobności materialnej w porównaniu do sytuacji sprzed trzech lat połowa gospodarstw stwierdziła, że uległa ona pogorszeniu, a około 40%, że nie uległa zmianie.
- Instalacjami i urządzeniami, których brakuje w mieszkaniach największej liczby gospodarstw domowych, są ciepła woda bieżąca (w 26% mieszkań) oraz telefon stacjonarny (w około 18%).
- Co dziesiąte gospodarstwo domowe nie uiszczało w terminie czynszu i stałych opłat za mieszkanie, a co dwudzieste nie wywiązywało się z terminowych opłat za energię elektryczną i gaz oraz spłat kredytu mieszkaniowego. Zaległości czasowe w opłatach związanych z użytkowaniem mieszkania nie były jednak zbyt duże.
- Najczęściej gospodarstwa domowe były zmuszane ze względów materialnych w roku szkolnym 2002/2003 do rezygnacji z dania dziecku korepetycji lub z podjęcia przez dziecko zajęć dodatkowych (częściej niż co piąte gospodarstwo).
- Zdecydowana większość gospodarstw domowych wyraża aspiracje, aby ich dzieci ukończyły studia na poziomie magisterskim.
- Ponad 1/3 gospodarstw domowych była zmuszona w 2002 r. do rezygnacji z wybranych form uczestnictwa w kulturze ze względów finansowych. Jeszcze wyższy był odsetek gospodarstw zmuszonych ze względów finansowych do rezygnacji z wyjazdów wypoczynkowych. Wahał się on od 24% w przypadku wyjazdów grupowych dzieci do ponad 62% w przypadku wyjazdów dorosłych. Ponad 50% gospodarstw uważa, że zaspokojenie ich potrzeb związanych z kulturą i wypoczynkiem w porównaniu do sytuacji sprzed trzech lat nie zmieniło się, a ponad 40% odczuło pogorszenie w tym zakresie.
- Poniżej granicy ubóstwa (skorygowanego minimum socjalnego) żyło w marcu 2003 r. 25% badanych gospodarstw domowych. Wyraźnie należy podkreślić, że zdecydowana większość gospodarstw domowych żyjących poniżej granicy ubóstwa nie znajdowała się w sferze pełnego ubóstwa. Ponadto wielkości te należy uznać za zawyżone, gdyż gospodarstwa domowe wykazują tendencję do zaniżania dochodów w składanych deklaracjach o ok. 10-15%. Analiza głębokości ubóstwa wskazuje, że nie jest ono w Polsce zbyt głębokie.
***
- Odsetek gospodarstw otrzymujących pomoc w dowolnej formie wynosił blisko 13%. Najczęściej była to pomoc finansowa (65%), następnie rzeczowa (57%), a najrzadziej w formie usług (16%).
- Biorąc pod uwagę grupy gospodarstw o największym zagrożeniu ubóstwem można uznać, że pomoc była świadczona zazwyczaj tym, którzy jej rzeczywiście potrzebowali: gospodarstwom o niezarobkowym źródle utrzymania, rencistom, rodzinom wielodzietnym i niepełnym.
- Wysoka trafność adresowania pomocy może wynikać z faktu, że najczęściej jest ona udzielana przez rodzinę w kraju - 58% gospodarstw wskazało na to właśnie źródło. Ale drugim znaczącym źródłem wsparcia były ośrodki pomocy społecznej (47%). Potwierdza się wynik z poprzedniego badania, iż zakres pomocy świadczonej przez organizacje charytatywne świeckie, organizacje wyznaniowe, związki zawodowe czy powiatowe centra pomocy rodzinie jest znikomy.
***
- Nie zmienia się ogólny dobrostan psychiczny Polaków, rośnie natomiast zadowolenie z większości dziedzin i aspektów życia, najbardziej ze stanu bezpieczeństwa w miejscu zamieszkania i z warunków mieszkaniowych. Spada jedynie - za to gwałtownie - zadowolenie z sytuacji w kraju i z perspektyw na przyszłość.
- Najważniejszym warunkiem dobrej kondycji psychicznej w 2003 r. jest duża liczba przyjaciół, a w dalszej kolejności młody wiek i dużo pieniędzy.
- Stajemy się na powrót społeczeństwem towarzyskim; po gwałtownym, krótkotrwałym spadku liczby przyjaciół szybko ich odzyskujemy. Dziś przeciętnie mamy 6-7 przyjaciół, czyli o 1-2 więcej niż w 2000 r.
- Rośnie natężenie niektórych symptomów zaburzeń somatycznych, zwłaszcza związanych z układem trawiennym i wydalniczym, ale spada ogólne natężenie stresu życiowego.
- Niewielkiej zmianie ulega system wartości. Nadal najcenniejsze dla Polaków jest zdrowie; spada nieco znaczenie pieniędzy i rodziny, rośnie za to wartość pracy.
- Polacy są generalnie z siebie zadowoleni, choć ta pozytywna samoocena nie jest zbyt skrajna.
- Nie lubimy ryzykować. Podobnie jak inne społeczeństwa większość Polaków zadowala się choćby mniejszą, za to pewną wygraną i - przeciwnie już do innych nacji - także większość godzi się na mniejszą pewną stratę, zamiast, ryzykując większą stratą, podjąć grę z losem o wyjście bez szwanku.
***
- Historyczne reformy przeprowadzone w Polsce po 1989 r. są wciąż dla ludzi trudne do oceny - aż 37% badanych nie potrafi powiedzieć, czy się udały czy nie. Ci, co potrafią, oceniają je z reguły negatywnie: 6% jako udane, a 57% jako nieudane. W każdej grupie społecznej ludzie oceniają reformy mniej więcej tak samo. Przybywa tych, którzy potrafią dokonać ogólnej oceny transformacji (o 8 punktu proc. od 2000 r.), ale zarazem przybywa ludzi, którzy zmiany po 1989 r. oceniają negatywnie (o 10 punktu proc.), ubywa zaś (o prawie 2 punkty proc.) ludzi, którzy zmiany te oceniają pozytywnie.
- Pogląd, że reformy po 1989 r. miały wpływ na życie ludzi, jest powszechny. Sądzi tak 64% badanych; wpływu tego doświadcza wyraźna większość każdej grupy społecznej. W porównaniu do 2000 r. zasięg tego wpływu ani nie wzrósł, ani nie zmalał.
- Wpływ zmian po 1989 r. na własne życie aż 68% badanych ocenia jako niekorzystny, a tylko 19% jako korzystny. W latach 1997-2000 wzrósł odsetek Polaków przekonanych, że transformacja odbija się na ich życiu niekorzystnie, ale w latach 2000-2003 wzrost ten uległ wyhamowaniu - przybyło tylko o 3 punkty proc. badanych oceniających ten wpływ jako negatywny.
- Choć wszystkie grupy społeczne w podobnym stopniu poddane są wpływowi zmian systemowych, nie wszystkie w jednakowym stopniu doświadczyły korzyści i dolegliwości tych zmian. Wygranych najczęściej spotyka się w dużych miastach, wśród ludzi wykształconych i młodych, a przegranych - na wsi i w mniejszych miastach, wśród ludzi z wykształceniem podstawowym i zawodowym oraz wśród osób starszych.
***
- Stan społeczeństwa obywatelskiego wyraża się przede wszystkim w powszechności zrzeszania się obywateli. Stopień zrzeszenia Polaków jest niski Członkami organizacji, stowarzyszeń, partii, komitetów, rad, związków lub grup religijnych jest tylko 12% badanych; reszta pozostaje poza sferą społeczeństwa obywatelskiego. Mniej więcej 5% całej próby pełniło w organizacjach funkcję z wyboru.. Górne kategorie społeczne są lepiej zorganizowane i ich przedstawiciele częściej kierują organizacjami, do których należą.
- Najłatwiej dostępnym doświadczeniem obywatelskim jest udział w zebraniu publicznym; zebranie pozwala zapoznać się z szerszymi sprawami, wyrazić własne zdanie, wpłynąć na decyzje. 19% badanych było w ostatnim roku na jakimś zebraniu publicznym, a przeszło połowa (58%) spośród nich zabrała tam głos. Im wyższe wykształcenie, tym częściej zabiera się głos. Głosy ludzi wykształconych są nadreprezentowane, a głosy ludzi niewykształconych są niedoreprezentowane już na najniższym poziomie zorganizowanego życia zbiorowego.
- Działanie zbiorowe w społeczności lokalnej jest wyższą formą aktywności obywatelskiej. W ciągu trzech ostatnich lat angażowało się w działania na rzecz własnej społeczności 13% badanych (wzrost o 5 punktów proc. w stosunku do 2000 r.). Działania takie są najczęściej inicjowane i organizowane przez władze lokalne i parafie, rzadziej przez szkołę i organizacje społeczne, a jeszcze rzadziej przez osoby indywidualne. Działania dla ogółu częściej podejmują ludzie lepiej wykształceni i lepiej sytuowani, tacy, którzy zajmują wyższe szczeble drabiny społecznej.
- Udział w wyborach samorządowych i zainteresowanie pracą władz lokalnych jest minimalną formą uczestnictwa obywateli w sprawowaniu władzy lokalnej. Górne kategorie społeczne bardziej się interesują i aktywniej uczestniczą w polityce lokalnej, a przez wyższy udział w wyborach maja większy wpływ na wybór władz lokalnych. Kolejny raz okazuje się, że społeczeństwo obywatelskie ma wymiar stratyfikacyjny.
- 33. Teoretycy demokracji wskazują na związek między społeczeństwem obywatelskim a zaufaniem: zaufanie między ludźmi sprzyja rozwojowi społeczeństwa obywatelskiego, a dobrowolne organizacje i współpraca budują zaufanie. Tylko co dziesiąty badany stwierdził, że "większości ludzi można ufać", natomiast ośmiu na dziesięciu odpowiedziało, że "ostrożności nigdy nie za wiele". Zaufanie do ludzi rośnie wraz z wykształceniem i dochodem, wielkie miasta odróżniają się pozytywnie od wszystkich innych typów zbiorowości. Uzyskane miary zaufania pomagają zrozumieć niski stan społeczeństwa obywatelskiego w Polsce.
***
- W porównaniu z rokiem 2000 wzrosło korzystanie z opieki zdrowotnej; dotyczy to zarówno usług lekarzy w opiece ambulatoryjnej, jak i hospitalizacji. Korzystanie przez gospodarstwa domowe z opieki finansowanej ze środków publicznych wzrosło silniej aniżeli korzystanie z opieki finansowanej z własnej kieszeni. Prawie 40% dorosłych respondentów korzystało w ostatnim roku z opieki, której koszty
- Utrzymują się różnice w intensywności korzystania z opieki ambulatoryjnej: mieszkańcy miast, osoby z wyższym wykształceniem i osoby z dochodami z górnego kwartyla częściej korzystają. Nie ma obecnie różnic w korzystaniu ze szpitali przez ludność ze wsi i z dużych miast (poprzednio korzystanie przez ludność wiejską było częstsze). Przyczyną nasilonego korzystania z tej opieki są zarówno bodźce ukryte w kontraktach ze szpitalami, motywacje do przerzucania kosztów z opieki ambulatoryjnej na szpitalną oraz pełnienie przez liczne szpitale publiczne funkcji socjalnych wobec wielu pacjentów, zarówno tych z dużych miast, jak i mieszkańców wsi.
- Spadł poziom opłacania usług stomatologicznych ze źródeł prywatnych (choć nadal połowa spośród korzystających z tej opieki płaci za nią z własnej kieszeni). Wzrost korzystania z opieki finansowanej ze źródeł publicznych (wyjątek stanowią duże miasta, gdzie nadal duże jest korzystanie z usług opłacanych prywatnie) jest wyrazem poprawy jakości tej opieki m.in. z tytułu silniejszego włączenia prywatnych gabinetów do systemu powszechnego ubezpieczenia zdrowotnego.
- Co jedenaste gospodarstwo domowe dokonało zmiany lekarza podstawowej opieki zdrowotnej, rzadziej niż inne grupy społeczne robili to rolnicy i renciści. Główne przyczyny zmiany to: odejście poprzednio wybranego lekarza z pracy, łatwiejszy dostęp do nowego lekarza, lepsze traktowanie pacjenta i bliskość miejsca zamieszkania.
- O wyborze lekarza specjalisty najsilniej decydowała bliskość miejsca zamieszkania, dobra opinia o lekarzu, zapewnienie ciągłości opieki oraz sugestie lekarza wystawiającego skierowanie. Taki rozkład czynników determinujących zachowania pacjentów powinien sprzyjać tworzeniu sieci współpracujących ze sobą lekarzy rodzinnych i specjalistów.
- O wyborze szpitala decydowały w pierwszym rzędzie sugestie lekarza wystawiającego skierowanie, następnie bliskość miejsca zamieszkania (czynnik bardzo ważny dla mieszkańców wsi i małych miast), decyzje załogi pogotowia ratunkowego przewożącego pacjenta do szpitala oraz informacje, jakie posiadał pacjent o szpitalu. Pogotowie silniej determinowało to, w którym szpitalu były hospitalizowane osoby młode (wiele hospitalizacji z powodu wypadków) i osoby powyżej 65 roku życia (wiele nagłych pogorszeń stanu zdrowia).
- Niewielka liczba gospodarstw domowych doświadczyła sytuacji, w której lekarz nie skierował kogoś z ich członków na badania diagnostyczne, podając, że przyczyną jest brak środków na opłacenie takich badań. Ale tylko co czwarte gospodarstwo doświadczyło w ogóle takiej sytuacji, a w 11% przypadków lekarz poinformował swoich pacjentów, że oczekiwane przez nich badania są zbędne.
- W prawie 5% gospodarstw domowych korzystano z opieki finansowanej przez abonament wykupiony przez pracodawcę (nieco więcej niż trzy lata temu). W dużych miastach, w grupie osób z wyższym wykształceniem, wśród osób w średnim wieku i z wyższymi dochodami odsetek korzystających z opieki opłacanej w ramach abonamentu jest wyższy niż w innych grupach.
- Udręki administracyjne i obawy o wniesienie dodatkowych opłat w mniejszym stopniu aniżeli trzy lata temu powodowały rezygnację z opieki. Mniejsza jest też obecnie skala rezygnacji z wykupienia recept na leki z powodu braku środków, ale wciąż dotyczy to 30% gospodarstw.
- Wzrosła liczba osób twierdzących, że obecnie mają wystarczające informacje o tym, jak korzystać z opieki zdrowotnej (obecnie takich jest ich 79%, podczas gdy trzy lata temu - 58%). Miarą lekkiej poprawy w subiektywnie odczuwanym poczucia bezpieczeństwa w sytuacji choroby może też być pewien wzrost zaufania do służby zdrowia. Osoby z wyższym wykształceniem i z wyższymi dochodami nadal mniej ufają niż inni. Mniejszy jest obecnie niż 3 lata temu odsetek osób, które nie wiedziały, gdzie mogą uzyskać pomoc lekarską dla siebie lub bliskich. Obecnie 42% gospodarstw twierdzi, że dostęp do opieki jest trudniejszy niż dawniej (w roku 2000 - 51%).
- Analiza rezygnacji z opieki (łącznie z powodu barier ekonomicznych i administracyjnych) wskazuje, że gdyby nie było różnego rodzaju barier, należałoby oczekiwać istotnego wzrostu i tak już wysokiego realnego popytu na usługi medyczne.
- Co czwarta osoba zatrudniona nie zaprzestała pracy zarobkowej, mimo, że lekarz wystawił jej zwolnienie lekarskie.
- 10% dorosłych respondentów korzystających z opieki uważa, że warunki leczenia poprawiły się, 42% - że nie zmieniły się, a 31% - że pogorszyły się. Te opinie dotyczą całego systemu opieki zdrowotnej (prywatnie opłacanego i finansowanego ze źródeł publicznych).
- Obraz służby zdrowia i dostępu do świadczeń systemu opieki zdrowotnej nie jest w opiniach respondentów aż tak katastroficzny, jak mogłoby to wynikać z wielu doniesień medialnych.
***
- Zmienia się w stosunku do lat dziewięćdziesiątych opłacalność różnych form i kierunków studiów. Stopa zwrotu z inwestowania w studia licencjackie jest w przypadku mężczyzn niemal zerowa, a w przypadku kobiet ponad dwukrotnie niższa od stopy zwrotu z inwestowania w studia magisterskie. Spada opłacalność studiów na kierunkach ekonomicznych, rośnie natomiast - studiów medycznych. Dla kobiet najbardziej dzisiaj opłacalne są studia prawnicze, a dla mężczyzn - medyczne.
- Uzyskane informacje o zakresie korzystania z usług edukacyjnych (nauka w szkołach w trybie stacjonarnym, wieczorowym i zaocznym, wszelkie studia podyplomowe) potwierdzają upośledzenie ludności wsi w dostępie do nauki już w grupie młodzieży w wieku 16 -19 lat, powiększające się na kolejnych poziomach kształcenia.
- Skłonność do kształcenia osób w wieku 25 lat i więcej, mierzona odsetkiem osób korzystających z usług edukacyjnych, jest najniższa wśród mieszkańców wsi. Osoby w wieku 30-39 lat wykazują niewielką aktywność edukacyjną, natomiast osoby w wieku powyżej 39 lat charakteryzuje brak skłonności do korzystania z usług edukacyjnych.
- Ten niezwykle istotny wynik w połączeniu z danymi o różnicach w poziomie wykształcenia między ludnością miejską i wiejską upoważnia do stwierdzenia o narastających dysproporcjach szans rozwojowych mieszkańców miast i wsi. Mimo znacznej poprawy w okresie ostatnich trzech lat struktury wykształcenia całej ludności (spadek udziału osób z wykształceniem nieprzekraczającym zasadniczego zawodowego z 60% do 56% oraz wzrost odsetka respondentów z wykształceniem wyższym i policealnym z 12% do 14%), luka edukacyjna między miastem i wsią zwiększyła się.
- Wykształceniem nieprzekraczającym zasadniczego zawodowego charakteryzuje się bowiem 63% mieszkańców wsi wobec 47% mieszkańców miast, zaś osoby z wykształceniem wyższym stanowią zaledwie niecałe 7% mieszkańców wsi wobec 18% mieszkańców miast. W 2000 r. było odpowiednio: 75% i 60% oraz 4% i 12%. Tak duże różnice w poziomie wykształcenia ludności miejskiej i wiejskiej świadczą o występowaniu luki edukacyjnej, która jest nie tylko związana z różnymi strukturami wieku obu zbiorowości. Wynika ona głównie z różnego stopnia korzystania z usług edukacyjnych.
- Rozbieżność między zapotrzebowaniem na usługi edukacyjne, wynikającym z istniejącego poziomu wykształcenia ludności Polski, a także z wymagań określanych przez przemiany technologiczne, z jednej strony, a przedstawionymi wyżej danymi o aktywności edukacyjnej wyróżnionych grup ludności - z drugiej strony - świadczy o pilnej konieczności przekształcania zasobów pracy w wieku ponad 30 lat. Jednak wyniki badania pokazują, iż dokształcanie w systemie pozaszkolnym stanowi ciągle słabo wykorzystywaną formę doskonalenia kwalifikacji. Zatem niezbędny jest rozwój różnych form uzupełniania wykształcenia i podnoszenia kwalifikacji (nauka w trybie wieczorowym, zaocznym czy korespondencyjnym, studia podyplomowe, kursy i szkolenia) oraz intensywne działania na rzecz wzrostu zakresu korzystania z usług edukacyjnych osób w wieku powyżej 24 lat.
***
- Jak wiadomo, pracodawcy wynagradzają swoich pracowników w różnych formach dodatkowych. Z badania wynika, że nie jest to jednak zjawisko powszechne. Najczęściej występującą formą jest swoisty bonus w postaci ubezpieczenia na życie.
- Największym zainteresowaniem pracowników cieszyłaby się forma dodatkowego wynagradzania w postaci ekwiwalentu pieniężnego i dodatkowe zabezpieczenie emerytalne.
- Transformacja gospodarcza spowodowała niewątpliwie wzrost znaczenia instytucji finansowych. Niestety, badanie pokazuje, że stopień zaufania do tych instytucji jest w Polsce bardzo niski, przy czym zaufanie do polskich instytucji finansowych jest zdecydowanie większe niż do zagranicznych. Warto jednak zwrócić uwagę, że większość respondentów nie ma w tej sprawie wyrobionego zdania.
- Największym zaufaniem cieszą się banki (68% odpowiedzi pozytywnych wśród respondentów posiadających zdanie), a najmniejszym - giełda (tylko 15% odpowiedzi pozytywnych wśród respondentów posiadających zdanie).
- Szczególnie może niepokoić niskie zaufanie do funduszy emerytalnych jako instytucji szczególnego zaufania publicznego (tylko 30% odpowiedzi pozytywnych wśród respondentów posiadających zdanie).
- Zakres korzystania gospodarstw domowych z różnorodnej ochrony ubezpieczeniowej nie jest duży. Wśród ubezpieczeń obowiązkowych wyraźnie dominują ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej posiadaczy pojazdów mechanicznych. Najpowszechniejsze ubezpieczenia dobrowolne to ubezpieczenia mieszkań i autocasco. Jednak trzeba zauważyć, iż zasoby mieszkaniowe ma ubezpieczone tylko 42% gospodarstw domowych, a samochody są ubezpieczane zaledwie przez co czwarte gospodarstwo domowe.
- Wśród najrzadziej stosowanych przez gospodarstwa domowe ubezpieczeń majątkowych są: ubezpieczenia kredytu, ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej w życiu prywatnym, ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej z tytułu wykonywanego zawodu, ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej z tytułu prowadzonej działalności gospodarczej oraz ubezpieczenia rolnicze upraw (najczęściej). Warto przy tym zauważyć, że niektóre z tych ubezpieczeń są coraz częściej zawierane jako obowiązkowe, w związku z wprowadzanymi różnorodnymi przymusami ubezpieczenia.
- Spośród ubezpieczeń życiowych gospodarstwa domowe najczęściej korzystają z klasycznych ubezpieczeń na życie. Większość posiadanych przez gospodarstwa domowe ubezpieczeń na życie to ubezpieczenia grupowe (na niskie sumy ubezpieczenia), których inicjatorem są pracodawcy. Z ubezpieczeń grupowych zawieranych za pośrednictwem zakładu pracy korzysta aż 62% pracujących respondentów, ale istotne jest to, że korzystający z grupowego ubezpieczenia na życie na ogół sami płacą składkę (62%) lub partycypują w jej płaceniu. Na drugim miejscu znajdują się ubezpieczenia na życie z funduszem inwestycyjnym. Posiada je już jednak tylko 9% gospodarstw (w tym przypadku pracodawca płaci składkę, nawet częściej niż ubezpieczony). Ubezpieczenia posagowe posiada zaledwie 3% gospodarstw domowych, mimo że ich znaczenia dla ochrony przed skutkami śmierci żywiciela rodziny nie można przecenić.
- Wśród pozostałych ubezpieczeń osobowych (ubezpieczenia wypadkowe i ubezpieczenia chorobowe) największe znaczenie mają oczywiście ubezpieczenia wypadkowe (od następstw nieszczęśliwych wypadków). Ubezpieczenia takie, także bardzo często występujące w formie grupowej, posiada co drugie gospodarstwo domowe. Na grupowe ubezpieczenia od następstw nieszczęśliwych wypadków składkę płaci najczęściej sam pracownik.
- Z ochrony ubezpieczeniowej zdecydowanie częściej korzystają gospodarstwa domowe, których głowami są mężczyźni. Wpływ wieku głowy gospodarstwa domowego na korzystanie z ubezpieczeń jest mało zróżnicowany. Z kolei pozytywny wpływ wyższego wykształcenia głowy gospodarstwa domowego na korzystanie z ochrony ubezpieczeniowej jest bardzo widoczny.
- Bardzo silna jest zależność posiadania produktów ubezpieczeniowych od dochodów na jedną osobę w gospodarstwie domowym, natomiast wyraźnie słabszy jest związek między oszczędnościami gospodarstw domowych a posiadaniem produktów ubezpieczeniowych. Widoczny jest wpływ zmiany sytuacji dochodowej na posiadanie produktów ubezpieczeniowych. Z badania wyraźnie wynika, że pogorszenie sytuacji dochodowej w ciągu trzech ostatnich lat oznaczało mniejsze korzystanie z ochrony ubezpieczeniowej.
- Jedną z najistotniejszych decyzji przyszłego emeryta w nowym systemie emerytalnym jest wybór i ewentualna zmiana otwartego funduszu emerytalnego. Spośród osób pracujących w wieku do 50 lat, 41% twierdzi, że funduszu nie wybierało, 53% - że wybierało i jeszcze nie zmieniało, a mniej niż 6% nie tylko wybierało fundusz, ale też go zmieniło. Okazuje się, że w decyzjach dotyczących wyboru otwartego funduszu emerytalnego kierowano się bardzo zróżnicowanymi przesłankami. Najwięcej, choć tylko niecałe 17% przyszłych emerytów kierowało się dotychczasowymi wynikami funduszu. Natomiast znaczenie zaufania do danego funduszu (3%) i niskie opłaty (3%) przy wyborze otwartego funduszu emerytalnego okazują się zupełnie nieistotnymi przesłankami wyboru.
- Z jakiegoś dodatkowego zabezpieczenia emerytalnego korzysta 25% respondentów. Spośród tych, którzy jeszcze nie uczestniczą w dodatkowym zabezpieczeniu emerytalnym, zamierza uczestniczyć tylko 15%.
- Wśród form dodatkowego zabezpieczenia emerytalnego, wybieranych przez tych, którzy dopiero zamierzają uczestniczyć, zdecydowanie dominuje ubezpieczenie na życie z funduszem inwestycyjnym, ale aż 66% jeszcze nie wie, na co się zdecydować.
- Zamiar uczestnictwa w jakimś dodatkowym zabezpieczeniu emerytalnym tylko pewna część badanych (38%) uzależnia od płacenia składki przez pracodawcę. W podobnej skali uzależniane jest uczestnictwo w dodatkowym zabezpieczeniu emerytalnym od zwolnienia składki od podatku i zwolnienia korzyści inwestycyjnych z opodatkowania. Deklaracje o zamiarze uczestnictwa w dodatkowym zabezpieczeniu emerytalnym niezależnie od ulg składa jedna trzecia badanych.
***
- Komputer jest na wyposażeniu co trzeciego gospodarstwa domowego (33,5%), z czego co drugie posiada również dostęp do internetu (17%). Dużo częściej wyposażone w nowe technologie są gospodarstwa domowe w większych miejscowościach, o wyższych dochodach. Posiadaniu komputera i dostępu do sieci bardzo mocno sprzyja też obecność dzieci w gospodarstwie domowym.
- Trzy czwarte gospodarstw domowych łączy się z internetem używając modemu telefonicznego. Stały dostęp do internetu - generalnie rzadki - jest zdecydowanie częstszy w miastach.
- Ponad połowa gospodarstw bez komputera chciałaby go mieć, ale nie może sobie na to pozwolić ze względów finansowych. Deklaracje planów zakupu nowego sprzętu wśród tych, których na to stać, nie zapowiadają znacznego przyrostu nowych użytkowników. Zakup komputera w najbliższym czasie jest planowany w 8% gospodarstw domowych, z czego 27% już przynajmniej jeden komputer posiada. Wymiana starych komputerów na nowe przebiega więc na tyle powoli, że sprzęt używany w wielu gospodarstwach może być przestarzały. Aż w 37% gospodarstw planujących kupić komputer są osoby, które korzystają z komputera w innych miejscach. Korzystanie poza domem jest więc silną motywacją zakupu komputera.
- Przyrost gospodarstw domowych z dostępem do internetu jest coraz szybszy. Gospodarstwa domowe, które uzyskały dostęp do sieci od początku roku 2002 stanowią aż 45% użytkowników. Główną przyczyną braku dostępu są wysokie koszty korzystania.
- Korzystanie z komputera przynajmniej od czasu do czasu deklaruje 35,5% osób w wieku 16 i więcej lat. Komputera używa tyle samo mężczyzn i kobiet. Zdecydowanie częściej są to osoby młode, lepiej wykształcone, mieszkające w większych miastach i gospodarstwach domowych o wyższych dochodach.
- Nieco ponad dwie trzecie osób korzystających przynajmniej od czasu do czasu z komputera używa go we własnym domu. 43% użytkowników komputera używa go w pracy, 24% w szkole lub na uczelni, 22% u znajomych lub rodziny, a w kawiarenkach internetowych prawie 13%. Ponad połowa osób korzystających z komputera korzysta z niego więcej niż w jednym miejscu. Co czwarta korzysta zarówno w domu, jak i w pracy.
- Osoby używające komputerów spędzają przy nich średnio prawie 15 godzin tygodniowo. Dłużej korzystają mężczyźni, osoby młodsze, mieszkańcy większych miejscowości, osoby z wyższym wykształceniem, lepiej zarabiające i pracujące w sektorze prywatnym.
- Na czas spędzany przy komputerze bardzo duży wpływ ma wykorzystywanie go w miejscu pracy. Kobiety pracujące z komputerem używają go o prawie 15, a mężczyźni o 10 godzin tygodniowo więcej niż ci, co w pracy komputera nie używają. Także osoby, które mają komputer w domu używają, go znacznie więcej niż te, które mają do niego dostęp tylko w innych miejscach. Dla mężczyzn jest to różnica 8 godzin tygodniowo, a dla kobiet ponad 5 godzin.
- Deklarowane umiejętności korzystania z komputera bardzo mocno zależą od wieku. Są też wyższe wśród mężczyzn, osób lepiej wykształconych i mieszkających w większych miejscowościach. Niezależne od pozostałych czynników, z wyższymi umiejętnościami korzystania z komputera związane są też wyższe dochody.
- Zdecydowanie najmniej osób umiejących dobrze wykorzystać komputer jest wśród emerytów, osób biernych zawodowo i bezrobotnych. Grupy te są szczególnie zagrożone 'cyfrowym wykluczeniem' - pozbawieniem korzyści płynących z rozwoju technologii, również dlatego, że w grupach tych i tak jest dużo mniej osób korzystających z komputera.
- Z internetu korzysta lub korzystało 25% Polaków w wieku 16 i więcej lat. Stanowi to 71% osób używających komputera. W ostatnim tygodniu przed badaniem z internetu korzystało 20% osób w wieku 16 i więcej lat. Przynajmniej godzinę spędziło w sieci 22% mężczyzn i 18% kobiet. Największe różnice występują w grupach wyodrębnionych ze względu na wiek, wykształcenie i miejsce zamieszkania. Korzystaniu z internetu sprzyjają również wyższe dochody w gospodarstwie domowym i obecność w nim osób do 24 roku życia.
- Ponad połowa osób korzystających z internetu łączy się z nim w domu. Co trzeci użytkownik robi to w pracy, 28% łączy się w szkole lub na uczelni, 22% u znajomych lub rodziny, a w kawiarenkach internetowych korzysta prawie 19% osób internautów. 30% osób użytkowników korzysta z internetu z w więcej niż jednym miejscu.
- Zdecydowana większość osób, które korzystały z internetu, używa go w sposób mało intensywny. Ponad trzy czwarte osób, które korzystały z internetu, spędziło przy nim w ostatnim tygodniu nie więcej niż 7 godzin (14% nie korzystało w ogóle, a 41% korzystało od 1 do 3 godzin). Osoby używające internetu od 8 do 19 godzin tygodniowo stanowią 15% wszystkich, którzy korzystali z internetu. Użytkowników intensywnych, spędzających w internecie 20 i więcej godzin jest 8%. W obu tych grupach przeważają mężczyźni.
- Jeśli chodzi o ilość czasu spędzanego w internecie, największe znaczenie miało posiadanie dostępu w domu (zwłaszcza ze stałym łączem) oraz korzystanie z internetu w pracy. Na czas poświęcany na korzystanie z internetu duży wpływ ma także wiek. Osoby starsze spędzają w sieci dużo mniej czasu. Więcej korzystają mieszkańcy większych miejscowości. Zdecydowanie więcej czasu spędzają w internecie osoby, które korzystają z niego już od dawna. Długość doświadczeń z internetem przekłada się również bezpośrednio na sposób wykorzystania sieci i wielość czynności w niej wykonywanych.
- Różnice w korzystaniu z internetu pomiędzy osobami, które dopiero zaczęły korzystać, a takimi, które korzystają już od ponad roku, są ogromne. Obie grupy użytkowników różnią się od siebie właściwie pod każdym względem. Doświadczeni użytkownicy korzystali z większej ilości funkcji internetu i z większą liczbą osób się kontaktowali za jego pomocą. Dotyczy to również kontaktów i czynności wykonywanych w ciągu ostatniego tygodnia. Nowi użytkownicy internetu korzystają z niego średnio 3 i pół godziny w tygodniu, natomiast osoby korzystające co najmniej od 15 miesięcy, korzystają dwa razy więcej.
- Na obszarach wiejskich i w mniejszych miejscowościach zdecydowanie mniej gospodarstw posiada komputer i mniej posiada dostęp do internetu. Co więcej nawet jeśli porównamy tylko gospodarstwa posiadające komputer, to na wsi i w mniejszych miastach i tak mniej jest wśród nich użytkowników internetu. Gorsze są też możliwości łączenia się z siecią i dużo krótszy czas poświęcany na korzystanie. Użytkownicy mają mniejsze doświadczenie i mniejsze umiejętności korzystania. Dodatkowym efektem niewielkiej ilości korzystających jest też trudność uzyskania pomocy i rady od znajomych lub rodziny.
- Komputerów używa prawie 60% a internetu 24% dzieci poniżej 16 roku życia. Z technologii tych nieco częściej korzystają chłopcy niż dziewczęta, częściej też dzieci mające do nich dostęp w domu.
|