7. Główne wnioski
Warunki życia gospodarstw domowych
- Wyraźnie najniższymi dochodami dysponują gospodarstwa domowe utrzymujących się z niezarobkowych źródeł, rolników oraz małżeństw wielodzietnych i rodzin niepełnych. Jednocześnie dochody gospodarstw domowych są tym mniejsze, im mniejsza jest miejscowość ich zamieszkania. Wysokość dochodów, jakimi dysponują gospodarstwa domowe, jest zasadniczym czynnikiem determinującym możliwości zaspokojenia ich potrzeb we wszystkich analizowanych w badaniu obszarach warunków życia. Tym samym najczęściej właśnie gospodarstwa z wymienionych grup gospodarstw o niskich dochodach mają trudności w zaspokajaniu swoich różnorodnych potrzeb.
- Jeśli chodzi o sposoby gospodarowania, najwięcej gospodarstw twierdziło, że żyją oszczędnie i dzięki temu starcza im na wszystko (co trzecie) oraz, że żyją bardzo oszczędnie, aby odłożyć na poważniejsze zakupy (co piąte). Nieco mniej niż połowa gospodarstw deklaruje, że ich stałe dochody nie pozwalają na zaspokojenie bieżących potrzeb, co oznacza duży spadek w stosunku do drugiej połowy lat 90-tych, kiedy to deklaracje takie składało 2/3 gospodarstw. Także niemal co drugie gospodarstwo ocenia, że jego sytuacja dochodowa w porównaniu do sytuacji sprzed roku pogorszyła się, a pozostała połowa nie dostrzega żadnej zmiany.
- Gospodarstwa domowe oceniały, że najczęściej nie było ich w ostatnim roku stać finansowo na zaspokojenie potrzeb żywnościowych w zakresie używek i wyrobów cukierniczych (ok. połowy gospodarstw), a następnie ryb i przetworów rybnych, owoców i przetworów owocowych, mięsa i drobiu oraz przetworów mięsnych i drobiowych (co trzecie).
- Niemal 2/3 gospodarstw uważało, że zaspokojenie ich potrzeb żywnościowych w porównaniu do sytuacji sprzed roku nie zmieniło się, a 1/3 odczuła pogorszenie.
- Dobrami najbardziej pożądanymi przez gospodarstwa domowe, spośród tych, których nie mają i na które nie stać je finansowo, są przede wszystkim telewizor kolorowy, pralka automatyczna i chłodziarka.
- Osiem na dziesięć gospodarstw twierdzi, że nie posiada żadnych oszczędności. Co więcej, jeżeli już gospodarstwo ma oszczędności, to stanowią one maksymalnie równowartość trzymiesięcznych dochodów. Zadłużenie deklaruje ponad połowa badanych gospodarstw, jednakże najczęściej jest ono niezbyt duże.
- Oceniając zmiany swojej zasobności materialnej w porównaniu do sytuacji sprzed roku, połowa gospodarstw stwierdziła, że nie uległa ona zmianie, a ponad 43 proc., że uległa pogorszeniu.
- Instalacjami i urządzeniami mieszkania najczęściej brakującymi są ciepła woda bieżąca (28 proc. gospodarstw) oraz telefon (co czwarte gospodarstwo).
- Co piąte gospodarstwo domowe nie uiszczało w terminie czynszu i stałych opłat za mieszkanie, opłat za gaz i energię elektryczną, a co dziesiąte nie wywiązywało się ze spłaty kredytu mieszkaniowego. Zaległości czasowe w opłatach związanych z użytkowaniem mieszkania nie były zbyt duże, najczęściej jednomiesięczne.
- Ponad 1/3 gospodarstw domowych była zmuszona w 1999 r. do rezygnacji z wybranych form uczestnictwa w kulturze ze względów finansowych. Jeszcze wyższy był odsetek gospodarstw zmuszonych do rezygnacji z wyjazdów wypoczynkowych. Wahał się on od ponad połowy gospodarstw w przypadku wyjazdów grupowych dzieci do około 2/3 w przypadku wyjazdów dorosłych. Prawie 60 proc. gospodarstw uważa, że zaspokojenie ich potrzeb związanych z kulturą i wypoczynkiem w porównaniu do sytuacji sprzed roku nie zmieniło się, a ponad 1/3 odczuła pogorszenie w tym zakresie.
- Poniżej granicy niedostatku (skorygowanego minimum socjalnego) żyło w lutym 2000 r. 30 proc. badanych gospodarstw domowych. Natomiast według subiektywnych odczuć w sferze niedostatku pozostawało 65 proc. gospodarstw. Wyraźnie należy podkreślić, że zdecydowana większość gospodarstw domowych żyjących poniżej granicy niedostatku nie znajdowała się w sferze pełnego ubóstwa. Ponadto wielkości te należy uznać za zawyżone, gdyż gospodarstwa domowe wykazują tendencję do zaniżania swoich dochodów w składanych deklaracjach.
- Analiza głębokości niedostatku wskazuje, że nie jest on w Polsce zbyt głęboki.
Indywidualna jakość życia
- Ostatnie reformy systemowe nie spowodowały równie dramatycznego załamania subiektywnego dobrostanu Polaków co pierwsza "reforma Balcerowicza" z początku lat dziewięćdziesiątych, zwłaszcza na podstawowym poziomie zdrowia psychicznego - woli życia. Polacy nie stracili chęci do życia i nie zaczęli częściej niż przed reformami myśleć o samobójstwie. Także ocena całego dotychczasowego życia okazała się najwyższa w całym okresie transformacji systemowej. Poziom depresji psychicznej, po wzroście na początku lat 90-tych, spadł znacznie w 1994 r. i pozostał niezmieniony do chwili obecnej. Dowodzi to, że Polacy są coraz lepiej psychicznie przystosowani do nowych reguł życia. Kolejne etapy zmiany społecznej nie powodują już tak głębokich negatywnych skutków psychicznych jak w początkowym okresie transformacji. Nie oznacza to jednak, że nie pociągają za sobą żadnych niepożądanych skutków psychicznych. Społeczne koszty reform z ostatnich lat nie zmieniły co prawda zasadniczego trendu poprawy dobrostanu, ale spowodowały istotne pogorszenie emocjonalnego (poczucie szczęścia) i poznawczego (zadowolenie z życia) składnika ogólnej postawy wobec bieżącego stanu. Także zadowolenie z większości konkretnych dziedzin i aspektów bieżącego życia jest znacznie niższe niż w drugiej połowie lat 90-tych: najniższe z sytuacji w kraju i własnych warunków materialnych oraz możliwości leczenia się (zdecydowana przewaga ocen negatywnych), najwyższe z dzieci, małżeństwa i relacji z innymi ludźmi (zdecydowana przewaga ocen pozytywnych). Dziś Polacy, choć lepiej niż kiedykolwiek w minionym okresie transformacji przystosowani psychicznie do zmiany społecznej, czują się mniej szczęśliwi i są mniej zadowoleni z aktualnej sytuacji życiowej niż kilka lat temu.
- Najważniejszymi przesłankami subiektywnej jakości życia Polaków są obecnie: dobre relacje społeczne (przyjaciele, stały partner), pieniądze, wiek, status zatrudnienia (bezrobocie) i religijność. Zadziwiający jest brak w grupie podstawowych przesłanek dobrostanu - wykształcenia, które okazuje się dziś czynnikiem mniej istotnym "nawet" od palenia papierosów, klasy miejscowości zamieszkania i nadużywania alkoholu.
- Dwie kategorie stresu najsilniej rzutują na subiektywną jakość życia: stres finansowy oraz zdrowotny; w dalszej kolejności znaczenie mają także: stres małżeński, stres ekologiczny (związany z warunkami i bezpieczeństwem w miejscu zamieszkania), stres rodzicielski (kłopoty z dziećmi) i stres związany z pracą.
- System wartości Polaków nie ulegał w całym okresie transformacji większym zmianom. Najważniejszą wartością w dalszym ciągu pozostaje zdrowie (64 proc. wskazań), a następnie udane małżeństwo (60 proc.), dzieci (45 proc., pewien spadek w porównaniu do poprzedniego okresu, idący w parze i być może wyjaśniający spadek dzietności), pieniądze (41 proc.), praca (33 proc., pewien wzrost liczby wskazań), opatrzność i Bóg (16 proc.) i pozostałe wartości z liczbą wskazań mniejszą niż 10 proc.
- Niemal cała zasługa za udany miniony rok przypisywana jest przez respondentów samym sobie, natomiast odpowiedzialność za nieudany rok Polacy zrzucają głównie na władze. Nieco mniej wyraźnie zależność ta rysuje się w przypadku atrybucji odpowiedzialności za całe życie w zależności od różnych wskaźników oceny życia i oceny wpływu zmian systemowych na życie respondentów. Generalnie jednak i w tym przypadku władze wskazywane są częściej przy negatywnych niż pozytywnych ocenach, a własna osoba częściej przy pozytywnych niż negatywnych ocenach.
- Zdecydowaną i niezmienną od lat przewagę w deklaracjach respondentów mają aktywne, zorientowanie na rzeczywistą zmianę trudnej sytuacji, strategie radzenia sobie ze stresem życiowym. Mobilizacja i przystępowanie do działania wraz ze wspierającym ją zwracaniem się o informację i pomoc do innych ludzi wybierana jest przez połowę Polaków. Częste jednak również są próby psychicznego dostosowywania się do zaistniałych trudności, a więc pocieszanie się myślą, że mogło być jeszcze gorzej lub że innym jest jeszcze gorzej, oraz próba wywołania korzystnej zmiany za pośrednictwem sił nadprzyrodzonych (modlenie się do Boga). Rzadko pojawia się ucieczka w alkohol jako sposób na kłopoty.
- Natomiast gospodarstwa domowe w radzeniu sobie z trudną sytuacją finansową rzadko, coraz rzadziej uciekają się do aktywnych metod (spada częstość podejmowania przez członków gospodarstw z trudem wiążących koniec z końcem dodatkowej pracy, a rośnie korzystanie z pomocy opieki społecznej). Zmniejsza się jednak wyraźnie odsetek gospodarstw domowych twierdzących, że ich dochody nie pozwalają na zaspokojenie bieżących potrzeb (z 66 proc. w 1997 r. do 45 proc. obecnie).
Doświadczenia związane z reformami
Ogólne
- Spada pozytywna ocena procesu transformacji. Nie była ona nigdy zbyt entuzjastyczna, z wyjątkiem samego początku przemian, gdy dominowała nadzieja na szybką poprawę warunków życia we wszystkich niemal grupach społecznych. Obecnie zaledwie niecałe 8 proc. dorosłych Polaków sądzi, że reformy po 1989 r. ogólnie się udały (o 3 punkty proc. mniej niż w 1997 r.), natomiast odsetek osób uważających, że się nie udały, wzrósł o niemal 20 punktów proc. i stanowi obecnie połowę populacji.
- Większość respondentów (52,8 proc.) uważa, że żyło im się lepiej przed 1989 r., a zmiany dokonane po 1989 r. miały na nich wpływ bardzo niekorzystny (19,3 proc.) lub raczej niekorzystny (46,2 proc., co daje ogółem 65,5 proc. krytycznie oceniających transformację).
- Zadowolenie w różnym stopniu z bieżącej sytuacji w kraju wyraża tylko niepełne 20 proc., zaś reszta to głównie niezadowoleni.
Służba zdrowia
- Nieco tylko więcej niż połowa gospodarstw domowych dysponuje wystarczającą informacją o zasadach korzystania ze zreformowanej służby zdrowia.
- Taki sam odsetek gospodarstw domowych (co dziesiąte) zwiększył jak i zmniejszył korzystanie z usług medycznych opłacanych z prywatnej kieszeni. Z usług opłacanych przez kasy chorych częściej korzysta ludność wiejska niż miejska. Ludność wiejska rzadziej korzysta z usług opłacanych z indywidualnych dochodów gospodarstw domowych.
- Niemal 96 proc. gospodarstw domowych dokonało już wyboru przychodni (ośrodka zdrowia) i nieco mniej (81 proc.) - konkretnego lekarza pierwszego kontaktu.
- Badanie potwierdza opinie o tym, że gdy nie ma monitoringu ordynacji leków i gdy lekarze nie mają dobrego rozeznania w cenach leków, nie występują oni w charakterze rzecznika interesów finansowych pacjenta i nie troszczą się o informowanie go o kosztach, które musi ponieść w związku z ordynacją lekarską.
- Porównując swoją sytuacją sprzed roku ponad 1/3 gospodarstw domowych uważa, że zaspokojenie potrzeb zdrowotnych pogorszyło się, ok. 3 proc. - że się polepszyło, a niemal 2/3 twierdzi, że nic się nie zmieniło pod tym względem.
- Nieco ponad połowa osób jest zadowolona z obecnych możliwości leczenia, ale blisko połowa nie jest zadowolona.
- Połowa gospodarstw domowych uważa, że dostęp do lekarza i placówek opieki zdrowotnej jest trudniejszy niż dawniej.
- Wydatki gospodarstw na oficjalny zakup usług i leków są wyższe aniżeli na tzw. i na prawdziwe dowody wdzięczności.
- Osoby lepiej wykształcone częściej znajdowały się w sytuacji braku zaufania do lekarza i częściej były zdenerwowane kontraktem ze służbą zdrowia niż inne osoby.
- Jeżeli osoby z niższymi dochodami i niższym poziomem wykształcenia rezygnowały z usług medycznych, to czyniły to z powodu braku środków lub w obawie przed koniecznością wnoszenia dodatkowych opłat. Osoby z wyższymi dochodami i wykształceniem, jeśli rezygnowały z jakiejś usługi, to głównie z powodu administracyjnych udręk.
- Jedna czwarta dzieci w wieku szkolnym nie korzysta z usług pielęgniarki (higienistki) szkolnej.
System oświaty
- Zasięg niekontunuowania nauki w jakiejkolwiek formie w okresie trzech lat po ukończeniu szkoły ponadpodstawowej dotyczy w pierwszym rzędzie absolwentów szkół zasadniczych zawodowych (ok. połowy, najwięcej w gospodarstwach rolników - 73 proc.), następnie średnich szkół zawodowych (ok. 1/3) i szkół średnich ogólnokształcących (ok. 10 proc.) Generalnie w grupie wiekowej 18-24 lata nie uczy się ponad połowa (56 proc.) respondentów; największy odsetek spośród nich pracuje w sektorze prywatnym (17 proc.) lub pozostaje bez pracy (bezrobotni 14,2 proc., inni bierni zawodowo 8,3 proc. -łącznie 22,5 proc.). Przeciętna liczba lat nauki w tej grupie nie jest niska (ok. 12 lat), ale występuje duża, przekraczająca 1 rok różnica między miastem (zwłaszcza dużym) a wsią.
- Znaczące obciążenie budżetów badanych gospodarstw domowych kosztami, związanymi z kształceniem dzieci w roku szkolnym 1999/2000 odczuwały rodziny wielodzietne. Wydatki na zakup podręczników wynosiły w tej grupie 380 zł, a dodatkowo ta grupa badanych najsilniej była obciążana wydatkami na dojazdy do szkół, na wyposażenie szkolne, na komitet rodzicielski (!) oraz na czesne. Badania wykazały, że wiejskie gospodarstwa domowe najsilniej, w porównaniu z innymi grupami, są obciążone wydatkami na zakup podręczników oraz na dojazdy do szkół!. W skali regionalnej największe obciążenia, związane z wydatkami na zakup podręczników ponosiły gospodarstwa z województw dolnośląskiego, podkarpackiego i opolskiego. Trzeba stwierdzić istnienie znaczących zróżnicowań regionalnych w wydatkach gospodarstw domowych na kształcenie dzieci.
- Niektóre gospodarstwa domowe, mając trudności finansowe, były zmuszane ze względów materialnych w roku 1999/2000 do rezygnowania z podjęcia przez dziecko zajęć dodatkowych; dotyczyło to 60 proc. gospodarstw utrzymujących się z niezarobkowych źródeł, przede wszystkim rodzin niepełnych (dodatkowo rezygnujących z obiadów szkolnych), a w skali regionalnej najsilniej dotykało to gospodarstwa domowe z województw: lubelskiego, śląskiego i warmińsko - mazurskiego.
- Zdecydowanie najwięcej, prawie 67 proc. gospodarstw uważało, że zaspokojenie ich potrzeb w zakresie kształcenia dzieci w porównaniu do sytuacji sprzed roku nie zmieniło się, ale 44 proc. badanych gospodarstw rolniczych oraz 47 proc. gospodarstw utrzymujących się ze źródeł niezarobkowych deklarowało pogorszenie się stopnia zaspokojenia potrzeb kształcenia dzieci. Oceny o pogorszeniu dotyczyły gospodarstw rodzin niepełnych (40 proc.), gospodarstw wiejskich (32 proc.) oraz były bardzo zróżnicowane regionalnie; np. woj. dolnośląskie - 44 proc., kujawsko - pomorskie - 42 proc., podkarpackie - 39,3 proc., podlaskie i śląskie - 37, 4 proc.
- Badania wykazały, że na początku realizowanej reformy istnieją silne zróżnicowania w dostępie do edukacji; mają one głównie podłoże ekonomiczne i dotyczą niektórych typów gospodarstw domowych oraz województw. Wśród negatywnie "dotkniętych" reformą znajdują się województwa ściany wschodniej, a zwłaszcza woj. podlaskie i podkarpackie, co znajduje niezależne potwierdzenie w lustracji tej części Polski z jesieni 1999r. (badania GUS i WSP TWP).
System emerytalno-rentowy
- Nowy system emerytalno-rentowy ogólnie "remisuje" w opinii respondentów ze starym (mniej więcej taki sam odsetek uważa go za lepszy, jak i gorszy). Warto jednak zauważyć, że wyższe oceny nowemu systemowi wystawiają osoby młodsze, o wyższym wykształceniu i o wyższych dochodach, a zwłaszcza te, których udział w systemie ma większy zakres.
- Zaledwie mniej niż połowa respondentów jest przekonana, że nowy system emerytalno-rentowy uzależnienia ściśle wysokość emerytury od wcześniej płaconych składek. Świadomość tej zależności jest większa u osób bezpośrednio uczestniczących w nowych rozwiązaniach systemowych, ale i tak nie jest to stan zadawalający (50-60 proc.). Świadomość tej zasady w największym stopniu uzależniona jest od poziomu wykształcenia, zwłaszcza na plus wyróżnia się pod tym względem kadra kierownicza.
- Co czwartemu respondentowi, głównie osobom młodszym i lepiej wykształconym, nowy system emerytalno-rentowy daje poczucie bezpieczeństwa na przyszłość, ale równocześnie więcej niż co piątemu nie daje takiego poczucia, zaś ponad połowa badanych nie ma na ten temat zdania.
- Ponad 1/3 respondentów uważa, że nowy system emerytalny sprzyja dobrze zarabiającym kosztem biedniejszych, a tylko co siódmy jest odmiennego zdania. Nowy system emerytalno-rentowy jest bardziej sprawiedliwy od starego tylko dla co piątego respondenta, ale aż blisko 2/3 respondentów nie ma na ten temat zdania. Zdecydowanie przeważają przy tym odpowiedzi, że beneficjentami reformy emerytalnej będą osoby młodsze (do 30 lat).
- Wyboru otwartych funduszy emerytalnych dokonało generalnie w grupach wiekowych powyżej 35 lat więcej osób niż się spodziewano, choć podawane na podstawie deklaracji zainteresowanych liczby wydają się wyolbrzymione (ustalenie realnej liczby nie jest możliwe wobec braku pełnej identyfikacji ubezpieczonych). W momencie przeprowadzania badania (luty/marzec 2000 r.) 65 proc. wszystkich respondentów wybrało już jakiś otwarty fundusz emerytalny, 6 proc. respondentów jeszcze takiego wyboru nie dokonało, ale deklarowało, że dokona. Warto odnotować, że niżej niż oczekiwano dla przedziału wieku 31-35 lat wyboru w tej grupie dokonało 77,6 proc a dalsze 5,6 proc. zamierza dokonać, zaś w przedziale wieku 36-40 lat grubo powyżej oczekiwań wyboru dokonało już 73,0 proc. i dalsze 7 proc. zamierza dokonać; podobnie w przedziale wieku 41-45 lat - wyboru dokonała ponad połowa respondentów (55,6) i dalsze 4,5 proc. deklaruje chęć dokonania takiego wyboru. Nawet dla grupy wiekowej 46-50 lat oczekiwania okazują się zdecydowanie zaniżone: wyboru dokonała 1/3 respondentów z tej grupy, a dalsze 5 proc. deklaruje, że dokona. Wyboru otwartego funduszu emerytalnego częściej dokonywały osoby o wyższym wykształceniu i o wyższych dochodach (zwłaszcza najmłodsze, do 30 lat, odpowiednio: 89.5 i 89,9 proc.). Przy wyborze funduszu kierowano się przede wszystkim zaufaniem do danego funduszu, zaś takie czynniki, jak reklama i niskie opłaty, nie miały istotnego wpływu.
- Stosunkowo dużo osób (niemal połowa badanych) deklaruje uczestnictwo w dodatkowych przedsięwzięciach emerytalnych (27 proc. oświadczyło, że już w nich uczestniczy). 1/3 respondentów jest jednak przekonana, że w ich zakładzie nie będzie pracowniczego programu emerytalnego. Należy zauważyć, że deklaracja uczestnictwa w dodatkowych przedsięwzięciach emerytalnych jest skorelowana najwyraźniej z poziomem wykształcenia i sytuacją dochodową zainteresowanych. Na szczególną uwagę zasługuje, że w różnych dodatkowych planach emerytalnych chcą uczestniczyć osoby młode i trzy czwarte uczącej się jeszcze młodzieży.
- Przebieg wprowadzania nowego systemu emerytalno-rentowego jest oceniany krytycznie. O bardzo sprawnym i dosyć sprawnym wdrażaniu mówi tylko co ósmy respondent.
Administracja publiczna
- Połowa badanych nie ma zdania, czy nowy podział administracyjny jest lepszy czy gorszy od starego, ok. 30 proc. twierdzi, że jest gorszy, a mniej niż co piąty uważa, że jest lepszy.
- Generalnie funkcjonowanie urzędów administracji publicznej w opinii tych, którzy załatwiali w nich jakieś sprawy w ostatnich miesiącach, jest raczej kiepskie, choć opinia ta nie jest zbyt kategoryczna, a przy tym jest zróżnicowania regionalnie i ze względu na inne kryteria stratyfikacji społecznej.
- Respondenci są dobrze zorientowani w kompetencjach poszczególnych szczebli administracji publicznej
- Na pytanie, czy władze gminy współpracują z mieszkańcami przy rozwiązywaniu problemów lokalnych, co piąty ankietowany odpowiedział twierdząco, zaś 30 proc. odpowiedziało, że nie. Niemal połowa respondentów nie miała na ten temat zdania, co może oznaczać, że albo nie interesują się w ogóle działalnością władz gminnych, albo nie spotkali się bezpośrednio z jakąkolwiek formą współpracy, albo też informacja o tego typu działaniach jest niedostateczna.
|